|
|
O ile gazetę można zmiąć i wyrzucić do kosza na śmieci lub do pieca na rozpałkę, bo to i korzyść niejaka z racji rzadkiej u nas w Polsce srogiej zimy, o tyle z radiem gorzej i telewizją już zupełnie fatalnie. No bo reklama w telewizji atakuje swoją agresywną konstrukcją w sferze obrazowej – nie mówiąc już o gwałtownie wzrastającej podczas emisji dynamice dźwięku. Jest to tak irytujące, że zajęła się tym problemem Komisja Etyki Mediów, a i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji znalazła powód, by dać społeczeństwu do zrozumienia, po co w ogóle istnieje, bo ostatnio jakby zapadła wzorem niektórych zwierząt w sen zimowy. I otóż przyszło wyjaśnić, co takiego można znaleźć w telewizji między śmiesznym „Pikuś” a równie śmiesznym „Pan Pikuś”.
Cały tekst w lutowym numerze...
|
|